Z nadejściem zimy pojawiają się zimowe problemy, z którymi muszą zmierzyć się turyści pragnący wędrować po Tatrach. Turystów można by podzielić na dwie grupy. Pierwsza to ci, którzy nie mając żadnego górskiego doświadczenia, nie zdają sobie zupełnie sprawy z istnienia zimowych zagrożeń. Druga to turyści mniej lub bardziej doświadczeni, świadomi występujących zagrożeń, którzy wchodząc niżej czy wyżej w Tatry, starają się w miarę swojej wiedzy i umiejętności wędrować po nich bezpiecznie. Turystów z pierwszej grupy zostawmy - to ludzie, którzy po prostu nie powinni znaleźć się w Tatrach. Dla tych z drugiej grupy mamy parę sugestii i informacji.
W polskich Tatrach nie zamyka się szlaków (poza nielicznymi wyjątkami, o czym poniżej). Turysta może wędrować po szlakach turystycznych w każdych warunkach, jeśli uzna, że jego zimowo-górska wiedza, umiejętności i posiadany sprzęt są wystarczające. Inaczej mówiąc, nikt z pracowników Tatrzańskiego Parku czy ratowników TOPR nie będzie cenzorem czyichś górskich umiejętności. Ujmując to jeszcze prościej – każdy decyzję musi podjąć sam – iść czy nie iść zimą na wycieczkę w Tatry – i sam będzie ponosił konsekwencje tej decyzji.
Zacznijmy od zamknięcia szlaków. Zimą (od 1 grudnia do 31 maja) Tatrzański Park Narodowy ze względu na ochronę przyrody zamyka na cały okres następujące szlaki:
Pozostałe szlaki są otwarte całą zimę, choć ze względu na ochronę przyrody lub wyjątkowo z powodu występujących szczególnych zagrożeń TPN może zamknąć niektóre szlaki czy poszczególne rejony Parku.
Pewien problem stwarza zasada mówiąca, że po Tatrach można poruszać się tylko po znakowanych szlakach. Zimą przebiegu szlaku w terenie wysokogórskim zazwyczaj nie widać. Nie widać ścieżki, nie widać oznakowania, a na dodatek, chcąc poruszać się bezpiecznie, nie zawsze możemy iść tak, jak prowadziłby nas szlak letni (na przykład dojście do schroniska w Pięciu Stawach Polskich, dojście do Morskiego Oka, szlak na Ciemniak z Doliny Tomanowej czy z Zahradzisk itd.). Dlatego zimą TPN dopuszcza wędrówkę „w obrębie czy obszarze szlaków”, tak żeby to wędrowanie było w miarę bezpieczne.
Zimą zdecydowanie najwięcej turystów wędruje do tatrzańskich schronisk. Powyżej chodzą już nieliczni. Należy więc liczyć się z tym, że szlaki będą, i najczęściej są, całkowicie zasypane, a jeśli ktoś je przetarł, to nie zawsze jego topograficzna wiedza czy umiejętność przewidywania zagrożeń pozwoliły na prawidłowe i bezpieczne wytyczenie szlaku. Dlatego jeśli zdecydujemy iść po czyichś śladach, nie możemy robić tego bezkrytycznie.
Kolejna sprawa to warunki atmosferyczne. Częste mgły czy opady śniegu znacznie ograniczają widoczność. Trzeba mieć bardzo dużą wiedzę topograficzną, wyczucie terenu, umiejętność przewidywania zagrożeń, np. lawinowych, by w takich warunkach bezpiecznie wędrować.
Co więc robić? Mówią, że jeśli chce się uniknąć problemów w górach, to nie powinno się po nich chodzić. Jednak w tym samym czasie może w naszej miejscowości czyhają inne niebezpieczeństwa, np. spadający z dachu śnieg czy sopel lodu. Mówiąc inaczej, nie unikniemy przeznaczenia. Chodźmy więc w góry, ale róbmy to bezpiecznie, czyli tak, by nie kusić losu górską niewiedzą czy niedoświadczeniem.
To, że sami musimy podjąć decyzję – iść czy nie iść – nie znaczy, że w Tatrach turysta jest pozostawiony sam sobie. TPN, TOPR, IMiGW dają nam rzecz cenną, czyli informację o warunkach panujących w Tatrach, zagrożeniach, w tym zagrożeniu lawinowym, warunkach panujących na szlakach i prognozie pogody. Trzeba tylko umieć z tych informacji skorzystać i wyciągnąć z nich właściwe wnioski. Informacje te możemy podzielić na dwie grupy:
W Polsce obowiązuje pięciostopniowa skala zagrożenia lawinowego. Im wyższy stopień, tym zagrożenie lawinowe wyższe, czyli większe prawdopodobieństwo zejścia lawin, tym bardziej ograniczony teren, gdzie bezpiecznie można wędrować. Czytając informacje zawarte w tabeli zagrożeń, można w miarę dokładnie określić, czy po zaplanowanej przez nas trasie można wędrować względnie bezpiecznie.
Pozostaje nam tylko właściwie korzystać z dostępnych informacji. Jeśli uważamy, że to nas przerasta, należy wynająć przewodnika, który będzie za nas o wszystkim myślał, decydował, i który zapewni nam bezpieczeństwo. Niestety to kosztuje.
* * *
Zakładając, że zimową przygodę chcemy rozpocząć samodzielnie, należy przygotowania do wędrowania po Tatrach podzielić na trzy etapy:
Przygotowanie i zaplanowanie wycieczki
To zadanie powinniśmy wykonać już w miejscu zamieszkania. Po pierwsze, zadbać o kondycję i to nie na dzień przed wyjazdem. Sporo spacerów, biegów, pływania, jazdy na rowerze itp. Ważne, żeby się ruszać i być sprawnym. Po drugie, zapewnić sobie odpowiedni ubiór. Zimą w górach bywa bardzo zimno. Tu musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zimowe wędrowanie stanie się naszą pasją. Jeśli tak, to trzeba się zaopatrzyć w bieliznę przeciwpotną, polar, spodnie z polaru lub windstopera, kurtkę przeciwwiatrową, najlepiej goreteksową, czapkę, rękawiczki. No i oczywiście dobre, ciepłe i nieprzemakalne turystyczne buty. Co do butów, to dla nikogo, nawet dla tych co pierwszy i może jedyny raz będą w górach, nie powinno być taryfy ulgowej. Czyli pod żadnym pozorem kozaczki czy miejsko-zimowe buty. Dla zabezpieczenia przed śniegiem na buty i nogi powinniśmy zakładać ochraniacze (stoptuty).
W góry nie powinniśmy chodzić samotnie. Dlatego ważne jest, by dobrać sobie odpowiednie towarzystwo. Najlepiej 2–4 osoby, które mają już górskie doświadczenie i jak mistrz ucznia wprowadzą nas w świat Tatr. Dobrze jest, jeśli osoby te, oprócz posiadania zalet towarzyskich, są co najmniej w podobnej jak my kondycji.
Trzecim elementem jest planowanie wycieczek. Tu potrzebna jest mapa, przewodnik, górskie książki, konsultacje z tymi, którzy znają szlaki, którymi zamierzamy wędrować.
Po przyjeździe pod Tatry
Tu, na miejscu, musimy się zorientować co do aktualnie panujących warunków, istniejących zagrożeń, np. lawinowych, zapoznać się z prognozą pogody. Warto zadzwonić do informacji TPN czy TOPR i tam od kompetentnych osób dowiedzieć się bardziej szczegółowo o warunkach i występujących w Tatrach zagrożeniach. Pomogą nam w tym również serwisy internetowe tych instytucji i prognozy pogody, które osiągają coraz lepszą sprawdzalność.
Wyjście na wycieczkę
Na początku stwierdzamy, czy sprawdziła się przewidywana prognoza pogody, sprawdzamy, jaki w danym dniu obowiązuje stopień zagrożenia lawinowego. Jeśli wszystko jest w porządku, pakujemy plecak, a do niego: zapasową czapkę i rękawiczki, termos z herbatą, kaloryczne jedzenie, przeciwsłoneczne okulary (z odpowiednim filtrem), mapę, przewodnik, do kurtki naładowany telefon komórkowy z wpisanym numerem alarmowym TOPR 601 100 300.
W miejscu zamieszkania pozostawiamy informację, gdzie idziemy, jakim szlakiem i kiedy zamierzamy powrócić.
Gdy wchodzimy na szlak, powinniśmy zwracać uwagę na ustawione na nim ostrzeżenia. Chodzi tu głównie o znaki informujące o zagrożeniu lawinowym. Bardzo ważną sprawą jest ciągłe obserwowanie, czy w czasie wędrówki nie zmienia się pogoda (a w Tatrach może to zdarzyć się bardzo szybko). Przy gwałtownym załamaniu pogody, przy pogarszającej się widoczności, wietrze czy opadach śniegu, gdy zaczynamy mieć problemy orientacyjne, może okazać się, że rozważniej jest po własnych śladach zawrócić niż brnąć dalej w nieznane. Ważne jest, by podczas wędrówki cały czas myśleć o tym, czy nie przekraczamy swojej granicy bezpieczeństwa.
* * *
Tym, którzy „pierwszy raz...”, proponuję parę tras, w miarę bezpiecznych, jeśli skorzystamy z dostępnych informacji i wędrując nimi, będziemy po prostu myśleć.
Może to niewiele. Jednak wszystkie szlaki powyżej tatrzańskich schronisk wymagają doświadczenia, odpowiedniego zimowego sprzętu (raki, czekan plus umiejętność posługiwania się nimi) oraz sprzętu „lawinowego” (detektor, sonda, łopatka lawinowa) i przede wszystkim sporej już wiedzy na temat zagrożeń lawinowych. Wybierając się nawet na te łatwe szlaki, należy pamiętać, że to zima. Gdy trafimy na nieprzetarty szlak, możemy stracić sporo sił i czasu, by dotrzeć do celu wędrówki.
* * *
Na koniec jeszcze uwaga dla tych, którzy zapragnęliby wybrać się zimą w Tatry Słowackie. W tamtejszym parku narodowym – TANAP-ie – w okresie zimowym obowiązują odmienne przepisy. Tatry są zamknięte dla turystów od 1 listopada do 15 czerwca. Można tam wędrować szlakami jedynie do schronisk, i to nie wszystkich, bo np. Chata pod Rysami zimą zamknięta jest na cztery spusty. Pojawienie się na szlakach powyżej schronisk grozi całkiem sporym mandatem, a w razie wypadku delikwent zostanie obciążony niemałymi kosztami akcji ratunkowej.
Adam Marasek
Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe
8 dni temu
Zdecydowanie wystarczy już sztnczuość i ułatwień dla narciarzy w Tatrach. Można rozważać poszerzenie obszary dla narciarskiej turystyki, zwłaszcza podczas zim śnieżnych, ale żadnego dośnieżania ani szybkich kolejek. To jest w końcu park narodowy. Pozdrawiam
41 dni temu
Oby więcej takich tekstów informacyjnych. Niestety, mimo zimowych warunków można spotkać osobniki płci żeńskiej w kozaczkach na 10 cm szpilach (może myślą, że to namiastka raków), które drobią w stronę Siklawy i 5-tki. Gdzie tu odpowiedzialność? Bardzo chętnie umieszczę informację od Państwa na moim blogu. Oczywiście jeśli wyrażą Państwo taką zgodę. Może wspólnie dotrzemy do szerszego grona odbiorcow, ktorych warto informować :) Pozdrawiam! Karola http://gorskie-wedrowanie.blogspot.com/
88 dni temu
2012-02-19 na szlaku zimowym Hala Goryczkowa- Kondratowa lawina na wysokości żlebu Marcinowskich porwała 2 narciarki z których jedna zmarła. Jak podano w Internecie była to Joanna Wolf-Szczerba, bardzo doświadczona alpinistka. Ten fatalny wypadek zabrał ją od nas przedwcześnie. Nasuwają się następujące pytania: 1. Czy grupa ta poruszała się szlakiem zimowym (nartostradą) czy też szli poza szlakiem? 2. Czy szlak ten (a w zasadzie cały rejon Żlebu Marcinowskich) już przy 3-cim stopniu zagrożenia lawinowego nie powinien być zamknięty? A może również przez całą zimę? 3. Czy teren ten jest odpowiednio oznakowany? 4. Czy przy zagrożeniu lawinowym „odpalane” są kontrolne lawiny w Żlebie Marcinowskich tak by zminimalizować zagrożenie dla narciarzy? W ostatnich latach przybywa narciarzy skiturowych i osobiście uważam, że muszą być podjęte odpowiednie decyzje na terenie TPN, które przyczynią się do zwiększenia bezpieczeństwa na wyznaczonych zimowych szlakach.